Właściwie tytuł tego artykułu nie jest do końca dobry - potrzeba podarowania znajomemu programiście prezentu nie musi być związana koniecznie ze świętami (a już szczególnie z Bożym Narodzeniem). Równie dobrze może być to Dzień Programisty, który jest obchodzony w 256. dzień roku, co zwykle wypada 12 września (za wyjątkiem lat przestępnych, kiedy okazja do radowania się jest 13 września). To hasło pasuje również do urodzin osoby lubiącej programować i nie tylko zawodowców, ale też wszystkich pasjonatów. Tak czy inaczej, są takie momenty, kiedy chcemy komuś kupić prezent, ale nie do końca wiemy co. W głowie pojawia się myśl, że powinno być to związane z programowaniem i... właściwie do czego nam się przyda ta informacja?
O tym jest dzisiejszy artykuł - zastanowimy się, co można sprezentować programiście ze względu na jego zawód. Cóż, wbrew pozorom wiele rzeczy, zwłaszcza, że programiści - wbrew stereotypom - to też ludzie. To nas prowadzi do jednego zastrzeżenia, które jest ważne w kontekście tego tekstu. W sumie dość oczywistego zastrzeżenia.
Wiadomo, że każda osoba ma jakieś zainteresowania lub zwyczajnie swoje aktualne potrzeby i zazwyczaj nie są one związane z zawodem. Dotyczy to też programistów - to, że ktoś zawodowo tworzy oprogramowanie nie oznacza, że musi dostać związany z tym prezent. Ba - może nawet tego nie chcieć. Być może woli standardowe skarpety, szalik, pidżamę czy boostery Magic: the Gathering. Dlatego bez względu na to, co napiszemy my lub inne osoby w świecie internetowym, zawsze kierujcie się indywidualnymi pragnieniami przyszłego obdarowanego. Zwłaszcza, jeśli to członek Waszej rodziny lub bardzo bliska Wam osoba.
Z drugiej strony, są takie rzeczy, które ucieszą nawet nie tylko każdego programistę, ale też szerokie spektrum informatyków lub po prostu osoby lubiące sferę techniczną. I to nie byle jakie produkty, bo przecież nikt by nie pogardził nowym telefonem, laptopem, słuchawkami skutecznie odcinającymi od otoczenia, monitorem czy aparatem cyfrowym. Natomiast te prezenty, o ile bardzo cieszą, to mają jeden minus - jest nim cena. Nie ukrywajmy, że w przypadku takich podarunków trzeba już albo bardzo dobrze znać odbiorcę prezentu, albo zaprosić go do wspólnego kupna prezentu, gdyż przy takich wydatkach konieczne (albo przynajmniej polecane) jest zweryfikowanie oferty rynkowej, przeczytanie recenzji i generalnie coś, co nazywamy researchem. Dlatego pominiemy tutaj też prezenty droższe niż 300 zł. Poza jednym wyjątkiem, choć i tak odniesiemy się do jego tańszej wersji.
No właśnie - skupimy się na potencjalnych prezentach, które kojarzą się z programowaniem lub mogą być przez kodera odebrane ze szczególnym uśmiechem, którego nie spodziewałby się nawet kupujący. Skąd to wiemy? Sami w większości jesteśmy programistami i wiemy, co nas cieszy. Oczywiście, poza brakiem błędów w kodzie.
Pendrive lub dysk zewnętrzny
Zaczynamy od prezentu w miarę bezpiecznego i niezwiązanego stricte z programistami. Każdy bowiem ma pliki, które trzeba czasem przenieść lub przechować je na zewnątrz komputera. I pendrive czy dysk zewnętrzny jest tutaj oczywistym rozwiązaniem, które zresztą wiele osób stosuje i to w dużej liczbie. Natomiast niepisana zasada jest taka, że niezależnie od tego, ile mamy pendrive'ów, to nigdy nie ma ich pod ręką, gdy są potrzebne, mają za mało miejsca lub nie chcemy mieszać ich zawartości z tym, co właśnie chcemy nagrać. Zdarza się też, że chcemy nagrać system na wolne urządzenie, tylko że dziwnym trafem żadne nie jest wolne.
Do tego dochodzi jeszcze inny aspekt, a mianowicie wielkość dysków montowanych w laptopach. Wbrew pozorom, nie zawsze jest ona wystarczająca. Oczywiście, większość ma co najmniej 512 GB, co wydaje się dużą przestrzenią i rzeczywiście taka zwykle jest. Natomiast zdarzają się sytuacje, w których dość szybko zacznie nam brakować gigabajtów. W przypadku programistów może to wynikać z przechowywania materiałów od klientów, paczek instalacyjnych, backupów, bibliotek do aplikacji, baz danych, cache'a i innych zasobożernych folderów. Ale nie tylko u tej profesji występuje problem nagromadzenia się zbyt dużej liczby zbiorów dyskowych - znają to także graficy z licznymi i "ciężkimi" projektami interfejsu, gracze z coraz większymi grami czy montażyści filmowi z plikami wideo.
Wróćmy jednak do programistów - warto rozważyć opcję kupienia dysku SSD o rozmiarze 1 TB, który będzie stanowił dobre uzupełnienie normalnego dysku i zapewniał miejsce na wyjątkowo duże pliki, których właściciel nie potrzebuje na co dzień. Oczywiście, dyski mechaniczne (HDD) będą tańsze lub oferowały znacznie większą przestrzeń, co może być jeszcze bardziej przydatne dla kopii zapasowych, natomiast mimo wszystko świat informatyczny stał się tak przesiąknięty szybkością oferowaną przez SSD, że mimo wszystko polecam w pierwszej kolejności wziąć pod uwagę tę ścieżkę.
Dysk zewnętrzny jest pojemny, ale jednak ciut droższy niż pendrive, który też jest godny rozważenia. Szczególnie, jeśli programista jest bardzo mobilny, uczestniczy w licznych prezentacjach (i to mimo że wszędzie chodzi z laptopem) lub czujemy, że 512 GB/1 TB nie jest konieczne i wystarczy 128 GB dodatkowego miejsca. Szczególnie mobilność warto wziąć pod uwagę - jeśli odbiorca prezentu często się przenosi z laptopem i pracuje w różnych warunkach, to dysk zewnętrzny z dodatkowym kablem będzie czasem stanowił utrapienie.
Minutnik
Podejrzewam, że mało kto spodziewał się takiej propozycji. I faktycznie, pewnie nie jest to coś, co wzbudzi radość na pierwszy rzut oka. Dlatego, jeśli zdecydowalibyśmy się na taki podarunek, to powinien być to fantazyjny minutnik w kształcie jakiejś postaci, zwierzęcia czy po prostu z jakiegoś powodu jedyny w swoim rodzaju. Wówczas będzie cieszył oko już od pierwszej chwili, a potem jego atuty przeniosą się z estetycznych na grunt bardziej funkcjonalny. Właśnie - skąd taki pomysł?
Programiści cenią sobie możliwość skupienia się i odcięcia od wszelkich czynników rozpraszających. Stąd bardzo często słuchawki na uszach czy preferowana praca zdalna (choć to akurat może być miecz obosieczny). Nierzadko mówi się o tzw. "wchodzeniu w strefę", kiedy najlepiej się programuje i ogólnie analizuje problem. Niestety, pracownik IT pracujący w zespole (a z tym wiąże się omawiana profesja) musi również czasem się komunikować i równie często jest zagadywany przez kogoś, kto chce się czegoś dowiedzieć. To bardzo wytrąca z równowagi i utrudnia wejście w "strefę". Co więcej, ludzie miewają słabą wolę i często sami sobie stwarzają sposoby na rozpraszanie, szczególnie, jeśli co chwilę są odrywani od pracy i muszą przypominać sobie kontekst, a jest to trudne. Dlatego w ogóle pojawia się temat metod na polepszenie pracochłonności, wśród których jedną z bardziej znanych jest Pomodoro. Jest to nic innego jak wyznaczanie np. 20-minutowych okresów, w czasie których NIC nie może nam przeszkodzić (oczywiście, pomijając wypadki krytyczne). Wyłączamy wszelkie powiadomienia, bodźce zewnętrzne, ale co ważniejsze, coś musi kontrolować nam ten czas i (w biurze) dawać znać innym, że właśnie jesteśmy w "strefie Pomodoro". Do tego właśnie może służyć minutnik, pełniący jednocześnie rolę gadżetu.
To przykład tego, jak pozornie dziwny prezent przez dobrą historię może stać się bardzo dobrze przyjętym podarunkiem. A jednocześnie pomoże w kuchni przy gotowaniu jajek.
Gumowa kaczuszka
Pozostajemy w temacie pracochłonności oraz gadżetów. Pewnie nikt nie spodziewałby się w tym zestawieniu nie tylko hiszpańskiej inkwizycji, ale także gumowej kaczuszki. Czy na pewno? Osoby nieznające kultury IT pewnie szeroko otworzyły oczy ze zdumienia, ale programiści czytający te słowa pewnie troszeczkę się uśmiechnęli.
Nie bez powodu mówi się, że pisanie odręczne jest lepsze niż pisanie na klawiaturze. Wynika to z faktu, że "uruchamia" inne obszary mózgu, pozwalając lepiej zbierać i łączyć zdobyte informacje. Zapewne podobny mechanizm stoi za tym, że rozmyślanie o problemie jedynie w głowie jest mniej efektywne niż dodatkowe rozpisywanie go lub wypowiadanie na głos. Albert Einstein nie bez powodu mówił, że jeśli nie umiemy wytłumaczyć danego zagadnienia początkującemu, to być może tego zagadnienia sami dobrze nie rozumiemy. Biorąc te wszystkie pozornie niezwiązane ze sobą rzeczy, przechodzimy do sedna - już dawno programiści (i nie tylko) odkryli, że mówienie podczas wyjaśniania problemu i próby dochodzenia do jego rozwiązania, jest lepsze niż po prostu myślenie o tym w ciszy. Tylko że każdy, kto choćby nagrywał filmy w samotności rozmawiając z laptopem wie, że znacznie łatwiej mówi się do kogoś, choćby do skromnej publiczności w postaci jednej istoty. A jeśli nie chcemy angażować prawdziwej osoby, to pozostaje nam rekwizyt. Wreszcie, wiedząc o tym, że programiści lubią dodać coś "szalonego" i "memicznego" do swojego środowiska, nie powinniśmy się dziwić, że jako rekwizyt zaczęto wykorzystywać gumową kaczuszkę.
Oczywiście, nie trzeba kupować takiej zwykłej - ponownie może to być fantazyjny gadżet, być może o dodatkowych funkcjach, ale akurat ten prezent może wzbudzić co najmniej uśmiech na twarzy programisty zamiast rozgoryczenia. A przy okazji stanowić ciekawą ozdobę na biurku.
Książka i cheatsheet
Książki zawsze są dobrym prezentem. Niektórzy je uwielbiają, inni po prostu stawiają na półce, gdzie ładnie wyglądają. W przypadku programistów jest to dość specyficzny prezent, gdyż technologia zmienia się tak szybko, że literatura fachowa dość szybko się dezaktualizuje. Chyba że jest przedstawicielem tzw. evergreenów, czyli pozycji, które są ponadczasowe.
Mam tutaj na myśli tomy o pewnych fundamentach informatycznych lub pokazujących podejście niezwiązane z konkretnym językiem programowania, aplikacją bądź biblioteką. Przykładem może być książka o algorytmach, sieciach komputerowych czy choćby Linuksie. Są to pozycje, które, co prawda, kiedyś się zdezaktualizują, ale stanie się to bardzo wolno, a często nieźle się prezentują wizualnie. Co do ich przydatności dla programisty, to zależy od indywidualnego przypadku - np. koder zaczynający mieć do czynienia z projektem wiążącym się z systemem wbudowanym, może z odpowiedniej pozycji dowiedzieć się czegoś o podstawach nieznanego dla siebie obszaru, aby lepiej rozumieć kolegę, który się tym zajmuje. Dobrym pomysłem może być też obserwowanie, jakie są długotrwałe trendy w informatyce i kupno książki pod "modę". Tutaj na myśl przychodzi np. konteneryzacja, która pewnie jeszcze trochę z nami pobędzie, ale też (a może i zwłaszcza) tematy związane z uczeniem maszynowym, sztuczną inteligencją czy nawet głębokimi sieciami neuronowymi.
Można też kupić pozycję z dziedziny nie tyle programistycznej, co pozwalającej rozwinąć się programiście w innym kierunku. Tutaj z kolei przykładem mogą być zagadnienia devopsowe, z tworzenia startupu, ale także choćby zarządzania projektami. Ten rejon poszukiwania prezentu warto wybrać zwłaszcza, jeśli koder ma zamiar stać się seniorem lub wręcz kierownikiem zespołu IT.
A jeśli chcemy kupić coś "lżejszego", to niezłym pomysłem są poręczne kompendia wiedzy lub tzw. cheatsheety (kompendia, wykazy, zestawienia, wskazówki...) - zbiory wskazówek, skrótów klawiszowych i szybkich zestawień do codziennego korzystania. Na myśl przychodzą książeczki z najczęstszymi komendami Linuxa lub Vima - takie pozycje spokojnie mogą leżeć przy monitorze i przydawać się w różnych momentach.
Podstawka pod laptopa
Dość kontrowersyjny punkt z tego powodu, iż spotkałem się ze stwierdzeniami, iż ten przedmiot może też być szkodliwy. I o ile w przypadku dodatkowych wiatraków chłodzących może mieć to podstawy, o tyle same podstawki stały się w ostatnich latach wręcz obowiązkowym elementem biurowego wyposażenia.
Dlaczego? Zapewniają kilka rzeczy:
- lepszą wentylację - laptop ma przestrzeń pod sobą, przez co aż tak się nie nagrzewa,
- bardziej ergonomiczny układ klawiatury, która nie jest płaska, tylko pochylona (to też kontrowersyjny punkt, ale np. mnie się tak lepiej pisze),
- ekran jest wyżej, przez co użytkownik nie musi aż tak się schylać, a więc przy okazji niszczyć sobie kręgosłup.
Oczywiście, są podstawki tańsze, dość proste oraz te bardziej zaawansowane, z dodatkowymi funkcjami. Nie bez znaczenia jest też wygląd oraz wielkość. To dość ciekawy prezent, gdyż nie jest tak "oklepany", jak inne peryferia komputerowe (które też, oczywiście, warto rozważyć). Generalnie, w przypadku programistów i osób długo siedzących przy komputerze warto zainteresować się tematem ergonomii. W przypadku większego budżetu dotyczy to też krzesła i biurka elektrycznego.
Podpórka pod plecy
...a w przypadku mniejszego można kupić taki przydatny element wyposażenia, jak ergonomiczna podpórka pod plecy do krzesła. Oczywiście, ktoś może powiedzieć, że wystarczy zwykła, odpowiednio duża poduszka, ale od tego są różne okazje, aby zainteresować się rozwiązaniami bardziej dostosowanymi do potrzeb.
Przede wszystkim chodzi o zabezpieczenie odcinka lędźwiowego, który jest szczególnie narażony przy długotrwałym siedzeniu przed monitorem. Nie będę tutaj silił się na wyjaśnienia, gdyż nie jestem specjalistą w temacie - tutaj znajdziecie więcej informacji. Natomiast i tak warto pamiętać, że nic nie zastąpi zmian pozycji, ruchu i ogólnie zwiększonej aktywności fizycznej. Dlatego, abstrahując od kwestii wyposażania miejsca pracy, być może warto przemyśleć, czy znajomy programista ucieszyłby się z czegoś związanego ze sportem, co zachęciłoby go do ćwiczeń. Może kettlebelle?
Krople do oczu
W temacie ergonomii i zdrowia, nie należy zapominać o tym, że oczy to równie ważne narzędzie pracy programisty i jest to związane z długotrwałą obecnością przed ekranem. Przede wszystkim nic nie zastąpi higieny i dbania o wzrok, wykonania podstawowych ćwiczeń czy spojrzenia w dal raz na jakiś czas, najlepiej na zielony krajobraz. Warto również regularnie kontrolować ten organ u specjalisty. Ale o tym wiemy wszyscy.
Ekrany mają to do siebie, że potrafią wysuszać gałkę oczną ze względu na rzadsze mruganie, w związku z czym przydatne są krople do oczu. I tutaj uwaga - niektórym wydaje się, że są one dosyć tanie, ale mimo wszystko ich cena w ostatnich latach trochę urosła, szczególnie jeśli mówimy o kroplach bez konserwantów (a tylko z takich powinniśmy korzystać). Jest to zatem miły prezent dla każdej osoby, która bez ustanku wpatruje się w elektroniczny prostokąt wyświetlający różne rzeczy z pewną częstotliwością odświeżania.
Raspberry Pi (w różnych wersjach)
Teraz będzie coś droższego, choć... to też zależy. Prawie każdy słyszał o Raspberry Pi, a więc płytce elektronicznej, która za stosunkowo niewielką cenę może stanowić mały i przenośny komputer, a raczej mikrokomputer. To "otwarta" elektronika, która zapewnia podstawowe komponenty do tego, aby zainstalować na niej system operacyjny, podpiąć różne elementy i zastosować w różny sposób. No właśnie.
Prawdą jest, że to nie jest maszyna tak potężna jak normalny komputer - nie można się łudzić. Całość brzmi też jak obiekt zafascynowania osób parających się elektroniką, a niekoniecznie programiści w tym obszarze czują się pewnie (to zależy od konkretnej osoby). Tym niemniej, dość wielu koderów lubi mieć możliwość w miarę sprawnego testowania różnych rzeczy na taniej maszynie. Czasem chodzi o czystą zabawę, a czasem o realne zastosowanie w postaci domowego serwera, namiastkę smart home czy zewnętrznego dysku z różnymi usługami. A że Raspberry Pi jest zwykle tańszy niż nawet najprostsze komputery, to stanowią bardzo popularne rozwiązanie. Na tyle, że... przestały być bardzo tanie. I przy okazji z dostępnością też pojawił się pewien problem.
Tym niemniej, istnieją dwie alternatywy spod znaku RPi, które warto rozważyć. Pierwszą z nich jest Raspberry Pi Zero, który jest jeszcze bardziej uszczuplonym mikrokomputerem, bez pewnych komponentów domyślnie dostępnych w standardowej wersji. Tym niemniej, nadal pozwala zainstalować Linuxa oraz rozbudować płytkę, w efekcie czego może stanowić ciekawą alternatywę do zabaw z np. domowym serwerem. A że ta wersja RPi jest naprawdę niedroga, to można ją rozważyć zarówno w przypadku programisty, jak i fascynata elektroniki.
Choć w przypadku tego drugiego można jeszcze pokusić się o Raspberry Pi Pico, który jest nie tyle mikrokomputerem, co mikrokontrolerem i dużo lepiej sprawdzi się w przypadku projektów robotów, przedsięwzięć typowo elektronicznych i generalnie niskopoziomowych. Jest to ten sam poziom abstrakcji co choćby osławione Arduino, które zresztą też jest niezłym pomysłem na prezent. Tym niemniej, w tym przypadku mówimy już o zastosowaniach stricte związanych z hardwarem, a nie softwarem. A przypominam, że nie każdy programista to lubi i potrafi.
Koszulka lub kubek
Na koniec wspomnimy o najbardziej wyświechtanym pomyśle na prezent. Czasem się mówi, że jeśli ktoś komuś kupuje koszulkę lub kubek, to nie miał koncepcji na coś lepszego. Nie jest to prawda i choćby dlatego ta sekcja znalazła się w tym artykule.
Koszulka z ciekawym napisem, rysunkiem czy cechą nawiązującą do jakiejś pasji osoby potrafi naprawdę mocno ucieszyć. Podobnie jest z kubkiem, który ku zadowoleniu programisty pomieści potem herbatę czy kawę wypijaną podczas kolejnych minut intensywnej pracy. A ludzie (nie tylko specjaliści IT) lubią takie gadżety, którymi mogą się pochwalić czy to w biurze, czy nawet na telekonferencjach, np. zaskakując rozmówców niezwykłym t-shirtem. Oczywiście, nie dotyczy to każdego człowieka, ale przestrzegałbym przed lekceważeniem takich prezentów, ponieważ nie jest to wcale "pójście na łatwiznę". Szczególnie, jeśli trzeba zlecić wydruk takiego przedmiotu z odpowiednią grafiką.
W tym aspekcie można też pomyśleć o czymś bardziej niezwykłym. Pamiętajmy, że programiści często obracają się w kulturze internetowej, a to oznacza "podatność" na memy. Swego czasu, jednemu koledze w biurze (pozdrawiam, Szymonie) kupiliśmy puzzle, które układały się w jeden mem specjalnie lubiany w biurze. Linka nie dam, gdyż niespecjalnie się tutaj nadaje, ale tak czy inaczej samą ideę polecam rozważyć.
Podsumowanie
Tak, jak pisałem, przedstawione porady nie dotyczą tylko świąt, ale też innych okazji. Nie jest to też na pewno kompletna lista - celem tego tekstu nie było doradztwo konsumenckie i przedstawienie stanu rynku, ale bardziej dostarczenie pomysłów i inspiracji na to, co można kupić programiście, gdy nie do końca potrafimy wymyślić coś związanego z jego osobowością i nie znamy potrzeb. To się zdarza i nie ma w tym nic strasznego. Tym bardziej mam nadzieję, że ten artykuł trochę Wam pomoże. A jeśli macie dodatkowe pomysły, zapraszam do podzielenia się nimi w komentarzach - wszyscy na tym zyskamy.
Pozdrawiam i dziękuję - Jakub Rojek.
Komentarze