Welcome to Fabryczna 9

23 july 2026
Jakub Rojek Jakub Rojek
A few items on a wooden desk. Business cards featuring a large ‘W’ logo (for Wilda Software), a pen, and a black lanyard bearing the text ‘<code>, arrow, <deploy>, arrow, Wilda Software’
Categories: Company news

Otóż, przeprowadziliśmy się. Jakiś czas temu ogłaszaliśmy to na naszych mediach społecznościowych (między innymi tutaj), a dzisiaj przyszedł czas na artykuł, w którym trochę szerzej opiszemy, gdzie teraz jesteśmy, co tam mamy dobrego i dlaczego w ogóle to zrobiliśmy.

Niektórzy mogą powiedzieć, że w obecnych czasach dbanie o biuro nie jest już tak istotne, jak jeszcze kilkanaście lat temu. Pandemia COVID-19 dużo zmieniła w tym zakresie - praca zdalna z konieczności stała się bardziej powszechna, a niektórym otworzyła oczy na to, że w ogóle jest możliwa w ich branży. Do tego stopnia, że wiele osób obecnie nie chce słyszeć o powrocie do biura i szukają stanowisk wyłącznie zdalnych, ew. hybrydowych ze wskazaniem na zdalne. Rozumiemy to i akceptujemy, natomiast dla nas biuro zawsze było ważne - doświadczyliśmy, że praca na miejscu jest efektywniejsza, przepływ informacji szybszy, a poza tym wszyscy zgodnie mówią, że atmosfera (owszem, czasem “niepoprawna") u nas to jeden z atutów i czynnik przyciągający do siedziby. Z ciekawostek - w okresie pocovidowym bywały rozmowy kwalifikacyjne, w których rekrutowany jako jeden z zachęcających czynników wymieniał właśnie możliwość wyrwania się z domu. Wspólna przestrzeń to nie tylko praca (choć, oczywiście, ona jest głównym motywem), ale też po prostu wspólne spędzanie czasu. Stąd, dopóki jest to możliwe, możliwość dzielenia chwały i trosk razem, w jednym miejscu, będzie dla nas istotna.

Dlatego w marcu tego roku przenieśliśmy się z naszego poznańskiego biura na piątym piętrze w biurowcu mieszczącym się ul. Przemysłowej 39 na pierwsze piętro biurowca na ul. Fabrycznej 9. Przeprowadzka była planowana od dłuższego czasu, wiązała się z dogłębnym poznaniem rynku, oglądaniem, analizowaniem i rozrysowywaniem. Wbrew pozorom, nie kierowaliśmy się konkretnie dzielnicą (Fabryczna jest nadal na Wildzie) - rozważane była biura w innych częściach miasta i ich wybór nie oznaczałby, że nazywalibyśmy się teraz np. "Jeżyce Software" czy "Stare Miasto Software". Jednak tak się stało, że zostaliśmy na Wildzie i to trochę "głębiej" w tej przemysłowej, bardzo istotnej dla historii Poznania dzielnicy (np. z uwagi na Poznański Czerwiec).

Ale po kolei. Nie tylko dlatego, że jesteśmy blisko ulicy Kolejowej.

Dziękujemy Przemysłowej

Szyld Wilda Software widoczny na ścianie budynku, gdzie w oddali widać szlaban i parking. Pod spodem są szyldy innych firm, a ściana należy do budynku na Przemysłowej 39. Zdjęcie z dołu pokazujące budynek biurowy składający się z pięciu pięter, gdzie na górze są otwarte okna - to stare biuro Wilda Software. Budynek jest szary z czerwonymi wstawkami.

Przez ponad 5,5 roku nasza siedziba mieściła się w biurowcu na ul. Przemysłowej 39 (jeśli otwieracie ten link wiele lat po publikacji tego tekstu, to możliwe, że będzie on już wyglądał inaczej). Budynek miał pięć pięter i był typowym gmachem dla firm usługowych. Pojawiliśmy się tam w czasie pandemii, w lipcu 2020 roku, przeprowadzając się z poprzedniego miejsca, nabywając biurka i urządzając się w jeden dzień. Został on zresztą zwieńczony wieczorną sesją gry w Munchkina.

Mieliśmy do dyspozycji trzy pokoje, choć niektórzy uparliby się, że cztery. Dlaczego? Bowiem pokój programistów był dzielony na dwa - pierwsza, główna i większa część, była oddzielona od drugiej, mniejszej, szklaną szybą i drzwiami. Z tego powodu ten mniejszy był nazywany "akwarium", aczkolwiek później zyskiwał również miana "iRoomu" (jako że programiści mający tam swoje miejsca byli w dużej mierze fanami urządzeń Apple’a), a także czasami "anime roomem" (gdyż po zmianach wszyscy lokatorzy byli miłośnikami japońskiej sztuki animacji). Z kolei w głównym pomieszczeniu był wydzielony aneks kuchenny, infrastruktura sieciowa i większość biurek. Zaraz obok mieliśmy mniejszy pokój dla szefostwa, a jeszcze dalej (wynajęty później) znajdowała się przestronna sala konferencyjna ze stołem, który w równej mierze służył nam do spotkań, jak i rozrywek (m.in. wieczorów z planszówkami).

Po takim czasie, gdy już się wyprowadzaliśmy, człowieka ogarniały sentymenty - przez taki okres z tym biurem związane jest wiele historii. Zarówno tych bardzo dobrych, jak i zabawnych, ale również te smutniejsze. To tam narodziło się wiele idei i memów, które potem funkcjonowały (i dalej po części funkcjonują) w zespole jako czynniki odstresowujące, rozluźniające atmosferę i stanowiące źródło dowcipów oraz wspomnień na lata. Większość z nich to typowe żarty wewnętrzne, charakterystyczne dla każdego miejsca pracy, więc nie będziemy ich tu omawiać, natomiast osoby będące wiele lat w jakimś biurze z pewnością rozumieją, o co nam chodzi.

Jednak, w którymś momencie ta siedziba przestała nam wystarczać - wraz z rozwojem firmy powierzchnia stała się ledwie wystarczająca (doszliśmy do momentu, w których nie można było przyjąć praktykantów, gdyż nie było wolnego biurka i miejsca na nie) i nieco nieproporcjonalna (np. za duża sala konferencyjna, z której aż by się prosiło pożyczyć część powierzchni do reszty pomieszczeń). Dodatkowo, to było piąte piętro - oczywiście, była winda, ale pod koniec naszej obecności zdarzały się jej przestoje, co nie było bez znaczenia zważywszy także na pracujące u nas osoby mające pewne problemy z poruszaniem się. To wtedy zaczęły pojawiać się pierwsze myśli o tym, że należałoby poszukać nowego lokum. Aczkolwiek, żeby nie było - piszący te słowa i niżej podpisany zrobił życiową formę wytrzymałościową, codziennie wchodząc schodami na piąte piętro (nawet, gdy winda działała). Co prawda, w jego przypadku "życiowa forma wytrzymałościowa" to gorszy okres fizyczny każdej innej osoby, ale nie czepiajmy się.

Oczywiście, jak w każdym biurowcu, powodów za pozostaniem, jak i za przeprowadzką było wiele - każdy budynek i miejsce mają swoje zalety oraz wady. Tym niemniej, bardzo dziękujemy administracji Przemysłowej, w tym pani Michalinie, za goszczenie nas w jej murach, gdyż pozwoliło nam to postawienie w spokoju kilku kolejnych kroków w rozwoju Wildy Software.

Jednak na przełomie lutego i marca 2026 roku przyszedł czas na przeniesienie wszystkiego do nowej siedziby i napisanie nowego rozdziału historii firmy.

Now Fabryczna is my best friend

Zdjęcie nowej siedziby Wildy Software - jasnego biurowca na Fabrycznej 9, na tle drzewa, którego cień bada na budynek.

Gdy popatrzycie na mapę, to od Przemysłowej 39 do Fabrycznej 9 nie ma długiej trasy - pieszo jest to raptem 10-12 minut. Jednak o samej przeprowadzce jeszcze będzie w tym artykule - teraz skupmy się na siedzibie.

Jest to ładny, odnowiony budynek, w którym mieści się Kancelaria Sowisło i Topolewski. Również ma pięć pięter, natomiast tym razem my jesteśmy na pierwszym - wystarczająco wysoko, aby nie mierzyć się wzrokiem z przechodniami, ale jednocześnie na tyle nisko, aby wejście schodami nie stanowiło żadnego problemu (choć i tak winda tutaj w porównaniu do Przemysłowej to jak niebo i ziemia).

Na pierwszym piętrze ponownie zajmujemy trzy pokoje pod wspólnym szyldem 1.03 o łącznej powierzchni około 90 m2 (w porównaniu do wcześniejszych ok. 75 m2), choć tym razem są one inaczej rozmieszczone i lepiej przemyślane.

Zdjęcia drzwi kolejnych pomieszczeń Wilda Software - tabliczki na nich zawierają logo firmy i odwołują się do HTML-a, po kolei głosząc, że 1.03B to 'head', 1.03C to 'code', a 1.03E to 'dialog'.
  • head - pokój szefostwa. Wystarczająco pojemny, aby umiejscowić dwa biurka, wszystkie papiery, a także masę roślin będących obrazem pasji pani prezes.
  • code - największy pokój (można by nawet rzec "open space"), w którym siedzą programiści i inne osoby na stanowiskach wykonawczych. Rozległa przestrzeń o ukośnej ścianie, co dodaje uroku, z biurkami w formie wysp i malutkim aneksem gastronomicznym.
  • dialog - jak sama nazwa mówi, tutaj rozmawiamy. Jest to sala konferencyjna, znacznie ładniejsza niż wcześniej, choć mniejsza (ale też całkowicie wystarczająca).

Krótko mówiąc, mamy teraz więcej miejsca - czuć przestrzeń, a jednocześnie wszyscy jesteśmy bliżej siebie, gdyż dwa pokoje z nawiązką zostały “scalone" w jeden. Także sam budynek jest po prostu bardziej reprezentacyjny - ładnie wykończony (łącznie z przestronnym aneksem kuchennym na piętrze i łazienkami) sprawia wrażenie faktycznie poważnego miejsca, w którym robi się poważne rzeczy i prowadzi poważne rozmowy. Do tego parking podziemny (na Przemysłowej był naziemny) i solidne zabezpieczenia.

Zdjęcie sali konferencyjnej z nowymi stołami, krzesłami, telewizorem na stojaku i nagrodami na parapecie. Zdjęcie szafki, na której widać radio i gry planszowe oraz karciane, m.in. Hegemony, Hansa Teutonica, Brass Birmingham, Warhammer Chaos w Starym Świecie, Blood Rage, Na Skrzydłach, Dune, Barrage i Flesh and Blood.

Mamy zatem lepszy dostęp do pomieszczeń pod kątem wysokości nad poziomem... chodnika, ładniejsze pokoje i nieco większą przestrzeń. Oczywiście, to nie jest tak, że nagle możemy zmieścić 20 programistów w razie potrzeby, natomiast na pewno istnieją teraz większe możliwości, aby próbować poszerzyć zespół, gdy będzie taka potrzeba. Zresztą, sam wolny obszar też jest istotny - przejście do biurka kolegi nie wiąże się z wciąganiem brzucha wchodzącego i siedzącego, a i jest miejsce, aby wstać i pochodzić, aby pomyśleć. Nie ma też problemu z gwałtownym odsunięciem się od biurka bez unikania wjechania na kolegę czy koleżankę za nami, a niektórych elementów nie trzeba trzymać na parapecie, bo nie mieszczą się na biurkach. Układ też jest lepszy - dużo łatwiej teraz nam było tak rozmieścić ludzi, aby wbiegający jak strzała Bohun (czyli szpic wilczy szefostwa) nie niepokoił osób niemogących lub niechcących mieć kontaktu z psem, a także lepiej ustawić osoby chcące korzystać z klimatyzacji. A przynajmniej tak nam się wydawało.

Bo oczywiście, musiały być niespodzianki po paru dniach bytowania w nowym biurze - inaczej byłoby nudno. Jedną z nich była właśnie klimatyzacja, która działa dobrze. Nawet bardzo dobrze. Tylko że jest ustawiona tak, że osoby, które chciały usiąść najbliżej niej, aby z niej korzystać, dostawały stosunkowo mało "wiatru", podczas gdy niżej podpisany, nielubiący nawiewu i dlatego specjalnie szukający swojego miejsca jak najdalej od tego diabelskiego urządzenia, dostaje najwięcej zimnego powietrza. I tutaj pojawiło się miejsce na usprawnienia, którym okazał się deflektor umieszczany na klimatyzatorze - nie rozwiązuje on wszystkich problemów, ale przynajmniej je ogranicza, a w pokoju jest znośnie w trakcie upałów (których doświadczaliśmy pod koniec czerwca w całym Poznaniu). Jednak polska przedsiębiorczość to polska przedsiębiorczość.

Druga sprawa to pogłos. Gdy ustawiliśmy meble i przepracowaliśmy kilka pierwszych dni, to dotarło do nas, że w jednym rogu pokoju kompletnie siebie nie rozumiemy, stojąc nawet dwa metry od siebie. To nie była nagła utrata słuchu czy problemy z układem neurologicznym, ale właśnie odbijanie się dźwięku od ścian pomieszczenia, gdzie, co prawda, stały duże szafy, ale i tak większość ścian była pusta, przez co nic nie tłumiło fal. Dlatego szybko dokształciliśmy się w zakresie wygłuszania pomieszczeń i za pomocą pięknych heksagonalnych kafelków rodem z "Osadników z Catanu" pozbyliśmy się problemu.

Zdjęcie pokoju z biurkami, na środku którego na wykładzinie są rozłożone kafelki wygłuszające, układane tak, jak będą wisiały na ścianie. Obok leży wpatrujący się w aparat i zadowolony szpic wilczy, Bohun. Zdjęcie w biurze, ponownie z kafelkami rozłożonymi na wykładzinie, ale ze szpicem wilczym Bohunem ułożonym na boku i śpiącym. Miał pomagać i tyle z niego było pożytku.

Te dwie rzeczy nie zmieniają faktu, że jesteśmy bardzo zadowoleni z nowego miejsca i jest to zdanie podzielane przez wszystkich członków zespołu oraz klientów oraz partnerów, którzy już do nas zawitali. A do tego do biurowca przyjeżdżają dwie firmy cateringowe, oferujące sporo potraw do wyboru w stosunkowo znośnych cenach, przez co rzadziej istnieje potrzeba wyjścia do pobliskich sklepów.

Jak do nas dotrzeć i co jest w okolicy?

Cechą odróżniającą Fabryczną od Przemysłowej jest to, że jest nieco schowana przed głównym ruchem, a w dodatku biurowiec znajduje się w połowie ulicy, na łuku. To sprawia, że mamy dość duży spokój za oknem. Z drugiej strony, trzeba trochę pokluczyć ulicami, aby do nas dotrzeć, ale nie jest tak trudne, jak się wydaje.

Z racji tego, jakie niespodzianki lubią szykować władze Poznania w sprawie remontów ulic i tym samym zmian tras linii tramwajowych, nie podejmiemy się wypisywania konkretnych środków komunikacji kierujących do naszego miejsca, gdyż zapewne czytając ten fragment po wielu latach, okaże się, że jest to dawno nieaktualne. Tym niemniej, możemy wskazać, że należy zainteresować się przystankami: Pamiątkowa, Kosińskiego, Traugutta, Robocza - prowadzi do nich kilka linii tramwajowych oraz (w ostatnim przypadku) autobusowych, a później należy dojść raptem 300-400 metrów.

Z dworca PKP jest do nas ok. 2 km pieszej drogi (co zajmie 25-30 minut) lub kilkanaście minut tramwajem czy autobusem. Obecne trasy dojazdowe znajdziecie na JakDojade.pl (swoją drogą, też aplikacja z Poznania). Z kolei przylatując do Poznania samolotem i chcąc do nas dotrzeć, czeka Was taka podróż autobusem oraz tramwajem.

Oczywiście, to wszystko jest istotne, o ile nie posiadacie samochodu lub możliwości zamówienia taksówki. Wspomnieliśmy o parkingu podziemnym, jest też parking za biurowcem, dla dostawców - to akurat lokalizacje dla “lokatorów". Natomiast wokół samego budynku można znaleźć miejsce do spoczynku na chodniku lub jednym z niedalekich parkingów (aczkolwiek w tym ostatnim przypadku bardzo polecamy uważać).

Czy pracownicy mają wokół dużo atrakcji (oczywiście, poza pracą nad ciekawymi systemami IT)? Tak, jak wspomnieliśmy wyżej, lokalizacja jest nieco na uboczu, ale nie zmienia to faktu, że w promieniu kilkuset metrów można znaleźć kilka sklepów z zielonym płazem w logo (zresztą, gdziekolwiek nie rzucicie kamieniem w Poznaniu, to tam je znajdziecie), większe dyskonty spożywcze, restauracje czy piekarnie. Najbliższym większym sklepem jest Greenpoint, ale około pół godziny mamy do Avenidy czy Starego Browaru (aczkolwiek fakt, że z Przemysłowej było znacznie bliżej). A na koniec można dodać, że prawie po sąsiedzku swój placyk ma dąb Krzysztof , który nie tylko wygląda pięknie i majestetycznie, ale też zajął drugie miejsce w głosowaniu na Drzewo Roku 2026.

Dzień przeprowadzki

Najtrudniejsza w przeprowadzce jest sama przeprowadzka. Szczególnie, kiedy do przewiezienia jest wiele biurek, szafki, kuchenka mikrofalowa, krzesła, a nawet lodówka. Każdy normalny człowiek pewnie wynająłby firmę przeprowadzkową, ale wtedy przypomnieliśmy sobie, że jesteśmy z Poznania. I od razu powiedzmy sobie wprost - w takiej sytuacji lepiej wynajmijcie firmę, a nie bierzcie się za to sami. My też lepiej radzimy sobie z tworzeniem oprogramowania, mimo że jest u nas kilka osób będących za pan brat z siłownią.

Nie ukrywajmy - przeniesienie kilkunastu większych mebli i ogólnie kilkuset przedmiotów (w dodatku w części o dość delikatnej, elektronicznej naturze) jest męczące. Nawet, jeśli bierze się za to kilku solidnych mężczyzn (druga połowa zespołu wykonywała zdalnie normalną pracę operacyjną) i ma się do dyspozycji samochód dostawczy (który zresztą nie zmieścił się na tylnym parkingu starej siedziby), to z tym wszystkim trzeba było zjechać z piątego piętra, upakować, wypakować i wjechać na pierwsze. A trudno to zrobić, gdy w połowie przeprowadzki winda w starej siedzibie przypomni sobie, że od czasu do czasu trzeba się zepsuć i w efekcie część ekwipunku (w tym biurek) była znoszona ręcznie schodami. I tutaj rada - wózek transportowy to cudowny wynalazek, który zaoszczędzi Wam czasu, nerwów i siły, zwłaszcza właśnie na schodach.

Koniec końców, przeprowadzka trwała kilka dni - ten jeden dzień objął większość inwentarza, ale jednak na wszystko potrzeba było więcej czasu. Wielkie podziękowania dla wszystkich, którzy w choć minimalny sposób przyczynili się do realizacji tej epickiej misji. I pomyśleć, że jesteśmy kilkunastoosobową firmą, a nie korporacją mającą do spakowania kilka pięter i kilkanaście pokojów.

Podsumowanie

Możemy zatem teraz śmiało powiedzieć - zapraszamy na Fabryczną 9/1.03B w Poznaniu. Pracujemy już tutaj kilka miesięcy, wszystko jest ustawione, skonfigurowane i z każdym dniem utwierdzamy się w przekonaniu, że to była znakomita decyzja - dziękujemy wszystkim, którzy się do tego przyczynili. Dzięki temu mamy więcej paliwa, aby zajmować się kolejnymi zamówieniami i softwarem dla naszych klientów. A atmosfera nadal jest tak wspaniała, jak była, o ile nie lepsza.

Pozdrawiam i dziękuję - Jakub Rojek.

We can do quite a bit and what is more, our skills and resources are at your disposal. Take a peek at what we can offer you.

About author

Jakub Rojek

Lead programmer and co-owner of Wilda Software, with many years of experience in software creation and development, but also in writing texts for various blogs. A trained analyst and IT systems architect. At the same time he is a graduate of Poznan University of Technology and occasionally teaches at this university. In his free time, he enjoys playing video games (mainly card games), reading books, watching american football and e-sport, discovering heavier music, and pointing out other people's language mistakes.

Jakub Rojek